wtorek, 1 stycznia 2019

Życzenia noworoczne i plany na Nowy Rok

Cześć

Przede wszystkim w pierwszym dniu 2019 r. chcę Wam życzyć szczęśliwego Nowego Roku. Niech nie będzie gorszy od minionego i przyniesie Wam wszystkim spełnienie marzeń.
Pierwszy dzień roku to też pora na robienie planów. Ja wielkich planów na 2019 r. nie mama. Przede wszystkim przez chorobę mamy nie wiem co przyniesie los. Na pewno chciałabym zacząć wyrabiać się ze wszystkimi domowymi obowiązkami (roboczo nazywam to zostaniem perfekcyjną panią domu😃) i wymyślić sposób na własny biznes (taki, który pozwoli mi na pracę w domu). Muszę też wykombinować jak zarobić na wyremontowanie całego domu, bo aż się o to prosi.
Z uwagi na pogrzeb dziadka i zaplanowany pobyt mamy w szpitalu, podsumowanie poprzedniego, 2018 roku pojawi się najwcześniej w przyszłym tygodniu (i to raczej w drugiej jego połowie).

poniedziałek, 24 grudnia 2018

Życzenia

Spokojnych świąt Bożego Narodzenia, spędzonych z bliskimi, w ciepłej, rodzinnej atmosferze, oraz samych szczęśliwych dni w nadchodzącym Nowym Roku

poniedziałek, 3 grudnia 2018

Adwent 2018

Cześć

Dziś pierwsza niedziela Adwentu. Chciałabym, żeby także w tym roku na blogu pojawiła się akcja Adwent 2018. Wpisy z poprzednich lat znajdziecie tutaj: 

  1. Adwent 2016 
  2. Adwent 2017



Mam nadzieję, że uda mi się w także w tym roku zamieścić kilka ciekawych dla Was wpisów. Postaram się również w Google+ i na fanpage'u na FB założyć foldery z odnośnikami do wpisów związanych z Wigilią i Bożym Narodzeniem.  Poniżej znajdziecie listę wszystkich wpisów z akcji Adwent 2018.

niedziela, 25 listopada 2018

Co dalej z blogiem

Cześć

Jak wspomniałam w poprzednim poście, sytuacja rodzinna mi się mocno posypała. Moja mama od 26 września do 26 października leżała w szpitalu. Ja w tym czasie dzień dzieliłam na opiekę nad dziadkiem z Alzheimer (do południa) i wizyty u mamy (każde popołudnie spędziłam w tym okresie u mamy), a wieczorem robiłam "szpitalne" pranie (chyba na palcach jednej ręki można policzyć dni, kiedy nie prałam rzeczy dla mamy). Może jestem jakaś felerna i niezorganizowana, ale przez ten miesiąc nagromadziło mi się sporo zaległości w obowiązkach domowych. I choć mama jest już w domu prawie miesiąc temu, to nadal mam problem z dobrym zorganizowaniem się i "odgruzowaniem" domu. Jakoś nadal brakuje mi czasu. Raz że w związku z mamy chorobą musiałam sporo rzeczy załatwić. A dwa że biegam (zwłaszcza w porach posiłków) po schodach góra-dół i sama jem w biegu.
Mama niestety jest poważnie chora i mimo dość poważnej operacji i długiego pobytu w szpitalu, czeka ją długie i ciężkie leczenie, które nie koniecznie musi się skończyć sukces. I musi być w dobrej formie fizycznej (psychicznej pewnie też), żeby dostać konieczną dawkę środków, które musi dostać, aby wyzdrowieć. Wiem, że trochę dziwnie brzmi, ale choroba mamy, to jej sprawa (żeby nie powiedzieć tajemnica) i nie chcę tutaj naruszać jej prywatności. Zwłaszcza, że część rodziny i sąsiadów w ogóle nic nie wie, lub wie nie wszystko. Przynajmniej z dziadkiem nie mam takiego problemu - i tak wszyscy wiedzą o jego chorobie. Ale wróćmy do mamy. Nie napiszę Wam co jej jest. Być może część z Was sama wpadnie na to, co jej jest.
W czasie, gdy mama leżała w szpitalu, na oddziale, gdzie leżałam, trochę się naoglądałam i nasłuchałam. Częściowo z konieczności a częściowo ze zwykłej ciekawości parę rzeczy sprawdziłam w necie. I tak np. ciężko jest znaleźć gotowe przepisy (w większej ilości) dla osób z wyłonioną stomią. Podobnie jest w przypadku diety geriatrycznej. Niby w obu przypadkach można znaleźć ogólne wytyczne, ale nic ponadto. Chyba wszystkie serwisy i większość blogów kulinarnych "oferuje" przepisy dla osób bez konkretnych wskazań gastrycznych lub co najwyżej będących na diecie odchudzającej bądź starających się zdrowo odżywiać. Przynajmniej ja nic takiego nie znalazłam (znalazłam tylko kilka przepisów na forum dla osób ze stomią). Nie wiem, jak to wygląda w przypadku osób z nowotworem, bo tego nie sprawdzałam. 
W związku z tym chciałabym "rozbudować" stronę właśnie o takie informacje. Na razie do końca nie wiem, jak to ma wyglądać, ale chcę się za to dość szybko zabrać.
Na blogu posty będą się pojawiać nieregularnie i rzadziej. Gotować gotuję (i to częściej niż przed mamy chorobą), ale zupełnie nie mam czasu ani głowy na robienie zdjęć. Nie mówiąc o ich zgraniu na komputer i lekkim obrobieniu. 
Chciałabym (wiem, że powinnam być bardziej zdecydowana i pisać "na pewno", ale na chwilę obecną ciężko mi wszystko ogarnąć i ciągle brakuje mi czasu - szkoda, że doba ma tym 24 godziny), żeby więcej tekstów (przepisów i artykułów) pojawiało się w pozostałej części serwisu. Tutaj na blogu (i najprawdopodobniej na fanpage'u) znajdziecie więcej informacji o nowych tekstach w pozostałych częściach serwisu.
Już niedługo pojawią się co najmniej dwa nowe działy tematyczne. Pierwszym będzie bullet journal. Już od dłuższego czasu przymierzam się do własnego planera i część tekstów mam już napisanych. Pierwsze eksperymenty z BuJo już za mną - właśnie jestem w trakcie " przesiadania się " w trzeci zeszyt (trochę poeksperymentowałam z wielkością notesów i różnymi układami). Drugą nowością będzie dziennik - z pewnych rzeczy nie mam się komu wygadać (mama nie może się denerwować, znajomości w ostatnich latach trochę mi się porozjeżdżały najpierw przez żałobę po śmierci taty, później przez to feralne złamanie, a najbliższa rodzina zamiast być wsparciem najczęściej jest źródłem problemów). Nie chcę Was tutaj zanudzać. Będzie to dla mnie duże wyzwanie, ponieważ jestem introwertykiem i ciężko mi mówić / pisać o sobie. Łatwiej pokazać wypróbowany przepis, jakiś haft lub sweterek bądź kolejną przeczytaną książkę. 


piątek, 9 listopada 2018

Recenzja #1: Pan Mercedes

Cześć

Tak, wiem, że znowu długo mnie nie było. I niestety nie mogę zagwarantować, że kolejne posty będą się pojawiały częściej i bardziej regularnie. Niestety sytuacja rodzinna bardzo mi się posypała. Moja mama poważnie się rozchorowała. Po miesięcznym (prawie co do godziny) pobycie w szpitalu wróciła już do domu, ale czeka ją dalsze, długie leczenie. Oprócz chorej mamy, mam też w domu prawie leżącego dziadka z zaawansowanym alzheimerem. Więc mam co robić. Zrozumieją to przede wszystkim osoby, które miały bliższy kontakt z chorymi na alzheimera. Wiem z obserwacji własnej (i to wcale nie dalekiej) rodziny, że żadne relacje i opowieść nie są wstanie w pełni do nich dotrzeć (czasami mam wrażenie, że myślą, że z mamą wyolbrzymiamy). Mogę być tylko wdzięczna za wyrozumiałą i w ogóle super szefową. I za naprawdę wspaniałych sąsiadów. Na nich, w przeciwieństwie do rodziny, zawsze mogę liczyć. :)
Ale dziś przychodzę do Was z kolejnym postem. Tym razem będzie to recenzja. :)
"Pan Mercedes" to druga książka Stephena Kinga jaką czytałam. Pierwszą był Outsider. Dopiero po fakcie dowiedziałam się, że przed "Outsiderem" należałoby najpierw przeczytać trylogię Pana Mercedesa. Ta odwrócona kolejność trochę popsuła mi oczekiwanie na wielki finał, ponieważ w Outsiderze King zawarł kilka nawiązań właśnie do tej trylogii. W "Outsiderze" pojawia się też Holly (i odegra dość istotną rolę w zakończeniu).
Może część z Was trochę rozśmieszę tym, co powiem (napiszę), ale trudno. Na to, że Pan Mercedes jest książką, do której nawiązuje "Outsider", wpadłam dopiero po przeczytaniu iluś tam stron, a dokładniej w momencie, gdy detektyw (emerytowany) K. (od Kermit) William Hodges wyciągnął z kieszeni happy slappera.


"Pana Mercedesa" czytałam za pośrednictwem Legimi.  Z biblioteki miejskiej dostałam dwie następne części tej trylogii (być może pierwszej części po prostu w mojej dzielnicowej bibliotece nie ma - nie wiem, nie sprawdzałam tego). Skorzystałam więc z tego, że mam dostęp do Legimi w pakiecie bibliotecznym (dostęp do większości książek opłaca biblioteka).
"Pan Mercedes" bardzo mi się podobał (chociaż chyba trochę mniej niż wspomniany wcześniej Outsider). Dobrze mi się czytało tę książkę. Jej dużym atutem są bohaterowie: bardzo różnorodni i ze swoimi problemami. Wg lubimyczytac.pl i serwisu wikipedia.org jest to kryminał. Mi to jednak trochę nie pasuje. Kryminały kojarzą mi się przede wszystkim z poszukiwaniem mordercy (np. w książkach Agathy Christie). A tutaj dość szybko dowiadujemy się, kto jest tym złym. Z drugiej strony fajne jest to, że King oddał też głos psychopatycznemu mordercy i dzięki temu poznajemy historię także z jego perspektywy. I jeszcze ten wyścig z czasem i ta gra "drużyny dobra" z tytułowym Panem Mercedesem. Dla mnie ta książka to połączenie thrillera i powieści detektywistycznej (będącej podgatunkiem kryminału). Ale też ekspertem w dziedzinie literatury nie jestem i mogę się mylić. Zwłaszcza jak dwa portale (a zwłaszcza Lubimy Czytać) twierdzą co innego.
Po lekturze "Outsidera" miałam nadzieję / po cichu liczyłam na jakieś elementy nadprzyrodzone, niewytłumaczalne. Niestety pod tym względem się zawiodłam. Było natomiast dużo psychologii. I "pojedynek" Billa z Panem Mercedesem. Komu pierwszemu puszczą nerwy i popełni błąd.
Fizycznie książki nie miałam w ręku, więc nie mogę przytoczyć opisu z tylnej okładki. Przytoczę za to opis z Legimi:
"Debiut Stephena Kinga w gatunku kryminału detektywistycznego hardboiled.  Tuż przed świtem, w spokojnym miasteczku, setki zdesperowanych, bezrobotnych ludzi stoi w kolejce na targi pracy. Nagle, bez ostrzeżenia, samotny kierowca w kradzionym Mercedesie wpada w tłum. Zabija osiem osób, rani piętnaście. Ucieka z miejsca wypadku. Brady, nazywający sam siebie „sprafcą”, pokochał dotyk śmierci pod kołami Mercedesa i chce poczuć go ponownie. Kolejna misja Brady’ego, jeśli się powiedzie, zabije tysiące osób. Tylko emerytowany detektyw Bill Hodges wraz z dwójką sprzymierzeńców może zatrzymać mordercę, zanim ten uderzy ponownie. Kto kryje się pod pseudonimem Pan Mercedes i jak go odnaleźć?"1
Mogę potwierdzić, że powyższy opis dość dobrze oddaje to, czego można się spodziewać po tej książce. Kto kryje się pod pseudonimem Pan Mercedes i ile osób zabije po wydarzeniach przed halą, w której miały odbywać się targi pracy, musicie dowiedzieć się sami. 😄
1 Legimi (09.11.2018)

P.S. W związku z moją sytuacją rodzinną, o której wspomniałam na samym początku, w serwisie i na blogu pojawią się pewne zmiany. Ale o tym "powiem" więcej w kolejnym poście.

niedziela, 9 września 2018

Podsumowanie sierpnia i plany na wrzesień

Cześć

No i wakacje się skończyły. Ale nadal jest tak ładnie za oknem, że pewnie dzieciom nie chce się chodzić do szkoły (skoro za oknem jeszcze lato trwa). Mi sierpień minął bardzo przyjemnie. Przynajmniej książkowo - przeczytałam m.in. 

  • "Ousidera" S. Kinga, 




  • "Ducha z Niewiadomic" K.Majgier (tak, wiem, że to książka dla dzieci i młodzieży :) ) oraz 
  • "Kuzynki" i "Księżniczkę" A. Pilipiuka. 

Sporo książek też zaczęłam czytać (choć nie wiem kiedy skończę, bo tyle jeszcze mam pozycji do przeczytania). Wrzesień przywitałam też małą "ucztą". Po pierwsze, żeby lżej było pożegnać lato. Po drugie był to efekt rozmrażania zamrażalnika. :) Były m.in.: 

  • sałatka jarzynowa (przepis znajdziecie tutaj),









  • i ciasto, które mi nie do końca się udało, choć wyszło smaczne (pierwszy raz robiłam ciasto drożdżowe wg zupełnie innego przepisu i po raz pierwszy w ogóle mi nie wyrosło - nie wiem czy to wina przepisu, czy drożdży).
Mam nadzieję, że cały miesiąc będzie tak smakowity. Mam nadzieję, że kilka z niedoczytanych książek uda mi się przeczytać. Wśród książek, które czekają na dokończenie są m.in.  


  • "Księżna Diana. Miłość, zdrada, samotność" I. Kienzler, 
  • "Brzydka królowa. Elżbieta Rakuszanka żona Kazimierza Jagiellończyka" V. Gische, 
  • "Wotum nieufności" R. Mróz, 
  • "Niedźwiedź i słowik" K. Arden, 
  • "Przesilenie" K.B. Miszczuk, "Kirke" M. Miller


Wrzesień czytelniczo też zapowiada się dobrze. Chciałabym przeczytać następujące książki:
  • "Pan Mercedes" S.Kinga (już nawet zaczęłam czytać)
  • "Znalezione nie kradzione" S.Kinga"
  • "Koniec warty" S.Kinga
  • I i II tom "Pomnika Cesarzowej Achai" A.Ziemiańskiego"
  • I tom "Achai" A.Ziemiańskiego (już zaczęłam czytać)
  • "Zaginione Miasto Boga Małp" D.Prestona (tę książkę też zaczęłam już czytać).
Ciekawa jestem ile z powyższych pozycji uda mi się przeczytać.
Poprzedni weekend minął mi bardzo pracowicie i ciekawie. Za to ten, który właśnie mija wprost przeciwnie - leniwie i spokojnie. :) Za to w końcu udało mi się skończyć ten post. 😉

środa, 22 sierpnia 2018

Pieczony gulasz z karkówki

Cześć

Urlop był i się zmył. :( Niestety. Dwa tygodnie minęły jakby z bicza strzelił i już w poniedziałek wróciłam do pracy. Na zakończenie urlopu przygotowałam gulasz / zapiekankę z poniższego przepisu. Zainspirowałam się przepisem na potrawkę z mięsem i warzywami ze strony zszywka.pl.

Pieczony gulasz z karkówki

Przygotuj naczynie żaroodporne, nóż i deskę do krojenia, miski, szklankę, kuchenną ściereczkę lub ręczniki papierowe.
Przygotuj składniki:
  • 1 kg karkówki wieprzowej,
  • 2-3 marchewki,
  • 5-10 cm kawałek środkowej części pora,
  • 2 szklanki bulionu (może być z kostki),
  • sól,
  • pieprz,
  • mieloną słodką paprykę,
  • suszony lubczyk,
  • cząber.
Karkówkę oczyść, umyj i osusz. Mięso pokrój w kostkę, oprósz delikatnie pieprzem i solą i odstaw na chwilę do lodówki. Marchew obierz, umyj i pokrój w grube plastry. Z pora zdejmij wierzchnie liście i dokładnie go umyj, a następnie pokrój w grube plastry. Mięso i warzywa przełóż do naczynia żaroodpornego. Całość posyp cząbrem, lubczykiem i papryką, a następnie dobrze wymieszaj. Mięso podlej bulionem i wstaw do nagrzanego piekarnika. Gulasz piecz przez 60 – 90 minut (do momentu, gdy mięso będzie miękkie). W trakcie pieczenia całość parę razy przemieszaj.
Gotowy gulasz podawaj np. z ulubioną surówką oraz ziemniakami lub pieczywem.