poniedziałek, 3 grudnia 2018

Adwent 2018

Cześć

Dziś pierwsza niedziela Adwentu. Chciałabym, żeby także w tym roku na blogu pojawiła się akcja Adwent 2018. Wpisy z poprzednich lat znajdziecie tutaj: 

  1. Adwent 2016 
  2. Adwent 2017



Mam nadzieję, że uda mi się w także w tym roku zamieścić kilka ciekawych dla Was wpisów. Postaram się również w Google+ i na fanpage'u na FB założyć foldery z odnośnikami do wpisów związanych z Wigilią i Bożym Narodzeniem.  Poniżej znajdziecie listę wszystkich wpisów z akcji Adwent 2018.

niedziela, 25 listopada 2018

Co dalej z blogiem

Cześć

Jak wspomniałam w poprzednim poście, sytuacja rodzinna mi się mocno posypała. Moja mama od 26 września do 26 października leżała w szpitalu. Ja w tym czasie dzień dzieliłam na opiekę nad dziadkiem z Alzheimer (do południa) i wizyty u mamy (każde popołudnie spędziłam w tym okresie u mamy), a wieczorem robiłam "szpitalne" pranie (chyba na palcach jednej ręki można policzyć dni, kiedy nie prałam rzeczy dla mamy). Może jestem jakaś felerna i niezorganizowana, ale przez ten miesiąc nagromadziło mi się sporo zaległości w obowiązkach domowych. I choć mama jest już w domu prawie miesiąc temu, to nadal mam problem z dobrym zorganizowaniem się i "odgruzowaniem" domu. Jakoś nadal brakuje mi czasu. Raz że w związku z mamy chorobą musiałam sporo rzeczy załatwić. A dwa że biegam (zwłaszcza w porach posiłków) po schodach góra-dół i sama jem w biegu.
Mama niestety jest poważnie chora i mimo dość poważnej operacji i długiego pobytu w szpitalu, czeka ją długie i ciężkie leczenie, które nie koniecznie musi się skończyć sukces. I musi być w dobrej formie fizycznej (psychicznej pewnie też), żeby dostać konieczną dawkę środków, które musi dostać, aby wyzdrowieć. Wiem, że trochę dziwnie brzmi, ale choroba mamy, to jej sprawa (żeby nie powiedzieć tajemnica) i nie chcę tutaj naruszać jej prywatności. Zwłaszcza, że część rodziny i sąsiadów w ogóle nic nie wie, lub wie nie wszystko. Przynajmniej z dziadkiem nie mam takiego problemu - i tak wszyscy wiedzą o jego chorobie. Ale wróćmy do mamy. Nie napiszę Wam co jej jest. Być może część z Was sama wpadnie na to, co jej jest.
W czasie, gdy mama leżała w szpitalu, na oddziale, gdzie leżałam, trochę się naoglądałam i nasłuchałam. Częściowo z konieczności a częściowo ze zwykłej ciekawości parę rzeczy sprawdziłam w necie. I tak np. ciężko jest znaleźć gotowe przepisy (w większej ilości) dla osób z wyłonioną stomią. Podobnie jest w przypadku diety geriatrycznej. Niby w obu przypadkach można znaleźć ogólne wytyczne, ale nic ponadto. Chyba wszystkie serwisy i większość blogów kulinarnych "oferuje" przepisy dla osób bez konkretnych wskazań gastrycznych lub co najwyżej będących na diecie odchudzającej bądź starających się zdrowo odżywiać. Przynajmniej ja nic takiego nie znalazłam (znalazłam tylko kilka przepisów na forum dla osób ze stomią). Nie wiem, jak to wygląda w przypadku osób z nowotworem, bo tego nie sprawdzałam. 
W związku z tym chciałabym "rozbudować" stronę właśnie o takie informacje. Na razie do końca nie wiem, jak to ma wyglądać, ale chcę się za to dość szybko zabrać.
Na blogu posty będą się pojawiać nieregularnie i rzadziej. Gotować gotuję (i to częściej niż przed mamy chorobą), ale zupełnie nie mam czasu ani głowy na robienie zdjęć. Nie mówiąc o ich zgraniu na komputer i lekkim obrobieniu. 
Chciałabym (wiem, że powinnam być bardziej zdecydowana i pisać "na pewno", ale na chwilę obecną ciężko mi wszystko ogarnąć i ciągle brakuje mi czasu - szkoda, że doba ma tym 24 godziny), żeby więcej tekstów (przepisów i artykułów) pojawiało się w pozostałej części serwisu. Tutaj na blogu (i najprawdopodobniej na fanpage'u) znajdziecie więcej informacji o nowych tekstach w pozostałych częściach serwisu.
Już niedługo pojawią się co najmniej dwa nowe działy tematyczne. Pierwszym będzie bullet journal. Już od dłuższego czasu przymierzam się do własnego planera i część tekstów mam już napisanych. Pierwsze eksperymenty z BuJo już za mną - właśnie jestem w trakcie " przesiadania się " w trzeci zeszyt (trochę poeksperymentowałam z wielkością notesów i różnymi układami). Drugą nowością będzie dziennik - z pewnych rzeczy nie mam się komu wygadać (mama nie może się denerwować, znajomości w ostatnich latach trochę mi się porozjeżdżały najpierw przez żałobę po śmierci taty, później przez to feralne złamanie, a najbliższa rodzina zamiast być wsparciem najczęściej jest źródłem problemów). Nie chcę Was tutaj zanudzać. Będzie to dla mnie duże wyzwanie, ponieważ jestem introwertykiem i ciężko mi mówić / pisać o sobie. Łatwiej pokazać wypróbowany przepis, jakiś haft lub sweterek bądź kolejną przeczytaną książkę. 


piątek, 9 listopada 2018

Recenzja #1: Pan Mercedes

Cześć

Tak, wiem, że znowu długo mnie nie było. I niestety nie mogę zagwarantować, że kolejne posty będą się pojawiały częściej i bardziej regularnie. Niestety sytuacja rodzinna bardzo mi się posypała. Moja mama poważnie się rozchorowała. Po miesięcznym (prawie co do godziny) pobycie w szpitalu wróciła już do domu, ale czeka ją dalsze, długie leczenie. Oprócz chorej mamy, mam też w domu prawie leżącego dziadka z zaawansowanym alzheimerem. Więc mam co robić. Zrozumieją to przede wszystkim osoby, które miały bliższy kontakt z chorymi na alzheimera. Wiem z obserwacji własnej (i to wcale nie dalekiej) rodziny, że żadne relacje i opowieść nie są wstanie w pełni do nich dotrzeć (czasami mam wrażenie, że myślą, że z mamą wyolbrzymiamy). Mogę być tylko wdzięczna za wyrozumiałą i w ogóle super szefową. I za naprawdę wspaniałych sąsiadów. Na nich, w przeciwieństwie do rodziny, zawsze mogę liczyć. :)
Ale dziś przychodzę do Was z kolejnym postem. Tym razem będzie to recenzja. :)
"Pan Mercedes" to druga książka Stephena Kinga jaką czytałam. Pierwszą był Outsider. Dopiero po fakcie dowiedziałam się, że przed "Outsiderem" należałoby najpierw przeczytać trylogię Pana Mercedesa. Ta odwrócona kolejność trochę popsuła mi oczekiwanie na wielki finał, ponieważ w Outsiderze King zawarł kilka nawiązań właśnie do tej trylogii. W "Outsiderze" pojawia się też Holly (i odegra dość istotną rolę w zakończeniu).
Może część z Was trochę rozśmieszę tym, co powiem (napiszę), ale trudno. Na to, że Pan Mercedes jest książką, do której nawiązuje "Outsider", wpadłam dopiero po przeczytaniu iluś tam stron, a dokładniej w momencie, gdy detektyw (emerytowany) K. (od Kermit) William Hodges wyciągnął z kieszeni happy slappera.


"Pana Mercedesa" czytałam za pośrednictwem Legimi.  Z biblioteki miejskiej dostałam dwie następne części tej trylogii (być może pierwszej części po prostu w mojej dzielnicowej bibliotece nie ma - nie wiem, nie sprawdzałam tego). Skorzystałam więc z tego, że mam dostęp do Legimi w pakiecie bibliotecznym (dostęp do większości książek opłaca biblioteka).
"Pan Mercedes" bardzo mi się podobał (chociaż chyba trochę mniej niż wspomniany wcześniej Outsider). Dobrze mi się czytało tę książkę. Jej dużym atutem są bohaterowie: bardzo różnorodni i ze swoimi problemami. Wg lubimyczytac.pl i serwisu wikipedia.org jest to kryminał. Mi to jednak trochę nie pasuje. Kryminały kojarzą mi się przede wszystkim z poszukiwaniem mordercy (np. w książkach Agathy Christie). A tutaj dość szybko dowiadujemy się, kto jest tym złym. Z drugiej strony fajne jest to, że King oddał też głos psychopatycznemu mordercy i dzięki temu poznajemy historię także z jego perspektywy. I jeszcze ten wyścig z czasem i ta gra "drużyny dobra" z tytułowym Panem Mercedesem. Dla mnie ta książka to połączenie thrillera i powieści detektywistycznej (będącej podgatunkiem kryminału). Ale też ekspertem w dziedzinie literatury nie jestem i mogę się mylić. Zwłaszcza jak dwa portale (a zwłaszcza Lubimy Czytać) twierdzą co innego.
Po lekturze "Outsidera" miałam nadzieję / po cichu liczyłam na jakieś elementy nadprzyrodzone, niewytłumaczalne. Niestety pod tym względem się zawiodłam. Było natomiast dużo psychologii. I "pojedynek" Billa z Panem Mercedesem. Komu pierwszemu puszczą nerwy i popełni błąd.
Fizycznie książki nie miałam w ręku, więc nie mogę przytoczyć opisu z tylnej okładki. Przytoczę za to opis z Legimi:
"Debiut Stephena Kinga w gatunku kryminału detektywistycznego hardboiled.  Tuż przed świtem, w spokojnym miasteczku, setki zdesperowanych, bezrobotnych ludzi stoi w kolejce na targi pracy. Nagle, bez ostrzeżenia, samotny kierowca w kradzionym Mercedesie wpada w tłum. Zabija osiem osób, rani piętnaście. Ucieka z miejsca wypadku. Brady, nazywający sam siebie „sprafcą”, pokochał dotyk śmierci pod kołami Mercedesa i chce poczuć go ponownie. Kolejna misja Brady’ego, jeśli się powiedzie, zabije tysiące osób. Tylko emerytowany detektyw Bill Hodges wraz z dwójką sprzymierzeńców może zatrzymać mordercę, zanim ten uderzy ponownie. Kto kryje się pod pseudonimem Pan Mercedes i jak go odnaleźć?"1
Mogę potwierdzić, że powyższy opis dość dobrze oddaje to, czego można się spodziewać po tej książce. Kto kryje się pod pseudonimem Pan Mercedes i ile osób zabije po wydarzeniach przed halą, w której miały odbywać się targi pracy, musicie dowiedzieć się sami. 😄
1 Legimi (09.11.2018)

P.S. W związku z moją sytuacją rodzinną, o której wspomniałam na samym początku, w serwisie i na blogu pojawią się pewne zmiany. Ale o tym "powiem" więcej w kolejnym poście.

niedziela, 9 września 2018

Podsumowanie sierpnia i plany na wrzesień

Cześć

No i wakacje się skończyły. Ale nadal jest tak ładnie za oknem, że pewnie dzieciom nie chce się chodzić do szkoły (skoro za oknem jeszcze lato trwa). Mi sierpień minął bardzo przyjemnie. Przynajmniej książkowo - przeczytałam m.in. 

  • "Ousidera" S. Kinga, 




  • "Ducha z Niewiadomic" K.Majgier (tak, wiem, że to książka dla dzieci i młodzieży :) ) oraz 
  • "Kuzynki" i "Księżniczkę" A. Pilipiuka. 

Sporo książek też zaczęłam czytać (choć nie wiem kiedy skończę, bo tyle jeszcze mam pozycji do przeczytania). Wrzesień przywitałam też małą "ucztą". Po pierwsze, żeby lżej było pożegnać lato. Po drugie był to efekt rozmrażania zamrażalnika. :) Były m.in.: 

  • sałatka jarzynowa (przepis znajdziecie tutaj),









  • i ciasto, które mi nie do końca się udało, choć wyszło smaczne (pierwszy raz robiłam ciasto drożdżowe wg zupełnie innego przepisu i po raz pierwszy w ogóle mi nie wyrosło - nie wiem czy to wina przepisu, czy drożdży).
Mam nadzieję, że cały miesiąc będzie tak smakowity. Mam nadzieję, że kilka z niedoczytanych książek uda mi się przeczytać. Wśród książek, które czekają na dokończenie są m.in.  


  • "Księżna Diana. Miłość, zdrada, samotność" I. Kienzler, 
  • "Brzydka królowa. Elżbieta Rakuszanka żona Kazimierza Jagiellończyka" V. Gische, 
  • "Wotum nieufności" R. Mróz, 
  • "Niedźwiedź i słowik" K. Arden, 
  • "Przesilenie" K.B. Miszczuk, "Kirke" M. Miller


Wrzesień czytelniczo też zapowiada się dobrze. Chciałabym przeczytać następujące książki:
  • "Pan Mercedes" S.Kinga (już nawet zaczęłam czytać)
  • "Znalezione nie kradzione" S.Kinga"
  • "Koniec warty" S.Kinga
  • I i II tom "Pomnika Cesarzowej Achai" A.Ziemiańskiego"
  • I tom "Achai" A.Ziemiańskiego (już zaczęłam czytać)
  • "Zaginione Miasto Boga Małp" D.Prestona (tę książkę też zaczęłam już czytać).
Ciekawa jestem ile z powyższych pozycji uda mi się przeczytać.
Poprzedni weekend minął mi bardzo pracowicie i ciekawie. Za to ten, który właśnie mija wprost przeciwnie - leniwie i spokojnie. :) Za to w końcu udało mi się skończyć ten post. 😉

środa, 22 sierpnia 2018

Pieczony gulasz z karkówki

Cześć

Urlop był i się zmył. :( Niestety. Dwa tygodnie minęły jakby z bicza strzelił i już w poniedziałek wróciłam do pracy. Na zakończenie urlopu przygotowałam gulasz / zapiekankę z poniższego przepisu. Zainspirowałam się przepisem na potrawkę z mięsem i warzywami ze strony zszywka.pl.

Pieczony gulasz z karkówki

Przygotuj naczynie żaroodporne, nóż i deskę do krojenia, miski, szklankę, kuchenną ściereczkę lub ręczniki papierowe.
Przygotuj składniki:
  • 1 kg karkówki wieprzowej,
  • 2-3 marchewki,
  • 5-10 cm kawałek środkowej części pora,
  • 2 szklanki bulionu (może być z kostki),
  • sól,
  • pieprz,
  • mieloną słodką paprykę,
  • suszony lubczyk,
  • cząber.
Karkówkę oczyść, umyj i osusz. Mięso pokrój w kostkę, oprósz delikatnie pieprzem i solą i odstaw na chwilę do lodówki. Marchew obierz, umyj i pokrój w grube plastry. Z pora zdejmij wierzchnie liście i dokładnie go umyj, a następnie pokrój w grube plastry. Mięso i warzywa przełóż do naczynia żaroodpornego. Całość posyp cząbrem, lubczykiem i papryką, a następnie dobrze wymieszaj. Mięso podlej bulionem i wstaw do nagrzanego piekarnika. Gulasz piecz przez 60 – 90 minut (do momentu, gdy mięso będzie miękkie). W trakcie pieczenia całość parę razy przemieszaj.
Gotowy gulasz podawaj np. z ulubioną surówką oraz ziemniakami lub pieczywem.

wtorek, 7 sierpnia 2018

Ogórki z cebulą w curry

Cześć

Lato w pełni, choć dzisiaj upał trochę odpuścił i zrobiło się przyjemnie na dworze (ale od jutra mają wrócić upały). A jak jest lato to i jest też sezon ogórkowy. Ja swój sezon ogórkowy zaczęłam już jakiś miesiąc temu - wypróbowałam dwa nowe przepisy na ogórki: z curry i z przyprawą gyros. Oba tylko wypróbowałam - z przygotowany wtenczas słoików praktycznie został już tylko jeden, który pewnie też zimy nie doczeka. 
Od tego momentu też walczyłam z ogórkami - przygotowałam większą ilość ogórków z curry i ogórki kiszone. Przepis na kiszone ogórki znajdziecie tutaj. Przepis na ogórki z curry to już kolejny przepis na takie ogórki, jaki wypróbowywałam. Ten przepis jest bardzo podobny do tej receptury. Oryginalną wersję poniższego przepisu znajdziecie na blogu Anki.

Przetwory: Ogórki z cebulą w curry

Przygotuj miski, nóż i deskę do krojenia, garnek, szklankę, łyżkę, łyżeczkę, słoiki, ewentualnie wagę kuchenną.
Przygotuj składniki (na 5-6 słoików o pojemności 500 ml):
  • 2 kg ogórków,
  • 3 cebule,
  • 1,5 szklanki octu,
  • 1,5 szklanki cukru,
  • 2 łyżki soli,
  • 2 łyżeczki curry,
  • 2 łyżeczki słodkiej papryki,
  • 2 łyżeczki mielonego pieprzu,
  • 2 łyżeczki ziaren gorczycy.
Słoiki umyj, wyparz i osusz. Ogórki umyj, obierz i pokrój na ćwiartki. Cebule obierz z łupinek i pokrój w piórka lub w półplasterki. Do większej miski przełóż ogórki i cebulę. Do warzyw dodaj przyprawy: sól, curry, paprykę, pieprz i gorczycę. Całość dokładnie wymieszaj i odstaw do lodówki na 3 godziny. W tym czasie przygotuj zalewę: do garnka wlej ocet i wsyp cukier. Zalewę zagotuj i odstaw do wystudzenia. Schłodzone ogórki wyjmij z lodówki. Ogórki wraz z cebulą przełóż do przygotowanych wcześniej słoików, a wodę, którą puściły ogórki, dodaj do wystudzonej zalewy. Zalewę octową wymieszaj i zalej nią ogórki. słoiki dobrze zakręć i pasteryzuj przez mniej więcej 10 minut.

środa, 4 lipca 2018

Galart / zimne nóżki i małe podsumowanie

Cześć

I znowu czas mi uciekł przez palce. Dni mijały jeden za drugim. I kolejne tygodnie minęły bez żadnego posta. Nawet na komentarze odpowiedziałam z opóźnieniem, za które przepraszam. Upały też jakoś mnie nie motywowały do pracy i do gotowania. Trochę czytałam (i oczywiście żadna recenzja jeszcze się nie pojawiła). Natomiast na stronie pojawiło się kilka nowych przepisów.
Z drugiej strony czerwiec był dla mnie wyjątkowo pechowym miesiącem. Zaczęło się już pierwszego czerwca od zgubionej podeszwy od sandałów i popękanego kółka w wózeczku na zakupy (oczywiście podczas zakupów, kiedy do powrotu do domu został mi powrót autobusem i kilkaset metrów z przystanku do domu), a skończyło nadzianiem się na psie zęby podczas zabawy (niestety mój pies chciał złapać patyk a trafił w mój palec), a pomiędzy tymi zdarzeniami m.in. zerwałam dwa łańcuszki (w tym jeden nowy - zerwałam go zdejmując papierową metkę:(). W pewnym momencie (po którymś takim przypadku) wolałam już nawet nie zabierać się za bloga. Znając życie i tak pewnie nic by z tego nie wyszło.
Dobrze mi się czytało w poprzednim miesiącu. W czerwcu przeczytałam następujące książki: 

  • Aneta Jadowska "Wilk w owczej skórze" 
  • Aneta Jadowska "Szamańskie blues" 
  • Aneta Jadowska "Bogowie muszą być szaleni" 
  • Andrzej Pilipiuk "Wampir z M-3"
Odpukać, w kuchni raczej wszystko mi wychodziło. Nawet udało mi się zaplanować (i o dziwo ten plan też wykonać) wszystkie niedzielne obiady. Nie kombinowałam jednak z tymi obiadami - były gołąbki, żeberka pieczone, kotlety schabowe i z karkówki. Czyli wszystko co już było na blogu. Do rzeczy, które zdecydowanie mi w czerwcu "wyszły", mogę zaliczyć także galart / zimne nóżki.

Galart / Zimne nóżki

Przygotuj garnek, nóż i deskę do krojenia, miski, kubek lub miseczkę, ewentualnie kokilki lub inne naczynia do galaretek.
Przygotuj składniki:
  • nóżki lub kolanka wieprzowe*,
  • 2-3 marchewki,
  • 1-2 listki laurowe,
  • kilka ziaren ziela angielskiego,
  • kilka ziarenek pieprzu czarnego,
  • sól,
  • ewentualnie żelatynę**.
Marchew obierz i umyj. Nóżki lub kolanka umyj, przełóż do garnka, zalej wodą tak, aby były całkowicie przykryte, i zacznij je gotować. Kiedy wieprzowina się zagotuje zlej wodę, mięso umyj i ponownie przełóż do garnka, zalej wodą i zagotuj (możesz też po prostu zebrać powstające szumy). Kiedy po ponownym zagotowaniu nadal na powierzchni będą pojawiały się szumy ponownie zlej wodę i powtórz resztę czynności (lub zbierz szumy). Kiedy na powierzchni nie będą pojawiały się szumy, do nóżek dodaj marchew, ziele angielskie, pieprz i listki laurowe. Całość dopraw też do smaku solą. Całość gotuj do momentu, kiedy mięso i marchew będą miękki. Całość zestaw z ognia i odstaw do wystudzenia. Wystudzone nóżki i marchew pokrój w kostkę - marchew i mięso w trochę większą, a skórę (oczywiście z wyjątkiem tej porośniętej szczeciną), tłuszcz i miękkie ścięgna w bardzo drobną kostkę. Żelatynę wsyp do miseczki lub kubka i zalej niezbyt dużą ilością zimnej wody. Pokrojone mięso i marchew przełóż z powrotem do garnka. Całość zagotuj i w razie potrzeby dopraw do smaku solą. We wrzącym płynie rozpuść napęczniałą żelatynę. Galart przelej do miski lub do mniejszych miseczek i odstaw do wystudzenia.
* U mnie w domu wszyscy domownicy lubią galaretę, więc na taką miskę wystarczyły trzy większe kolanka i dwie niezbyt duże marchewki.
** Do galartu przygotowywanego z nóżek lub kolanek wieprzowych nie trzeba dodawać żelatyny. Akurat te części "prosiaczka" mają w sobie dość własnej żelatyny, aby galareta się ścięła. Ja dla bezpieczeństwa (z uwagi na zmienną pogodę) dodałam 1 łyżkę żelatyny.



P.S. U mnie w domu zawsze na taką galaretę mówiło się (i nadal mówi) galart.

niedziela, 13 maja 2018

Szybkie ciasto z jabłkami

Cześć

Ciasta ostatnimi czasy piekę dość rzadko. Dzisiaj jednak naszła mnie ochota na domowe ciasto, więc zabrałam się do roboty i w godzinę - półtorej miałam gotowe pyszne ciasto. Jak sama nazwa wskazuje, robi się je naprawdę szybko. Do tego jest pyszne. Z pewnością jeszcze kiedyś sięgnę po ten przepis. Może wykorzystam tylko inne owoce.
Oryginalną wersję tego przepisu znajdziecie na blogu Beaty.

Szybkie ciasto z jabłkami

Przygotuj blachę do pieczenia o wymiarach 23 na 33 cm (ja wykorzystałam blachę o wymiarach 24 na 28 cm), mikser, miski, szklankę, łyżkę, łyżeczkę, nóż, papier do pieczenia, drewniany patyczek lub wykałaczkę.
Przygotuj składniki:
  • 4 jajka,
  • 1 szklankę cukru trzcinowego,
  • 1 łyżeczkę ekstraktu waniliowego,
  • 3/4 szklanki oleju,
  • 3/4 szklanki mleka,
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia,
  • 3 szklanki mąki,
  • 1 łyżkę kakao,
  • 3 średnie jabłka lub inne owoce,
  • ewentualnie sok z cytryny.
Blachę wyłóż papierem do pieczeni. Jabłka umyj, obierz i usuń z nich gniazda nasienne. Miąższ pokrój w kostkę i ewentualnie skrop sokiem z cytryny. Mąkę wymieszaj z proszkiem do pieczenia. Jajka sparz i wbij do większej miski. Do jajek dodaj ekstrakt i cukier. Całość dokładnie utrzyj mikserem. Kiedy masa jajeczna stanie się puszysta, dodawaj do niej porcjami na przemian mąkę i mleko. Na końcu do ciasta dodaj olej i całość dokładnie wymieszaj. Połowę tak przygotowanego ciasta wyłóż na blachę, a do pozostałej części dodaj kakao i ponownie dobrze utrzyj. Ciemne ciasto wyłóż na jasne. Na wierzchu placka rozłóż owoce. Blachę z ciastem wstaw do piekarnika nagrzanego do 180°C przez mniej więcej 40 minut do tzw. suchego patyczka (wbity w ciasto patyczek po wyciągnięciu powinien być suchy – nie obklejony ciastem).



piątek, 11 maja 2018

Plany czytelnicze

Cześć

Na początku miesiąca (w krótkim podsumowaniu) pisałam Wam m.in. o książka, które dostałam lub kupiłam w kwietniu. Książek na półce przybywa (kiedyś muszę je przeliczyć, tak z czystej ciekawości), powiększa się też "półka wstydu", bo częściej czytam książki wypożyczone z miejskiej biblioteki, a ostatnio też ebooki z Legimi.
Ostatnio zauważyłam, że rozpoczęłam czytać kilka - kilkanaście różnych książkowych cykli. I to nie zawsze od pierwszego tomu. Dlatego też na stronie (a dokładniej tutaj) pojawił się artykuł z listą książkowych serii, które właśnie czytam (lub niedawno zaczęłam bądź do których chcę wrócić) - mam nadzieję, że o niczym nie zapomniałam. Chciałam, aby wyglądało to trochę jak kolekcja z odcinkami seriali z Bullet Journala. Mam nadzieję, że pomoże mi to trochę lepiej zapanować nad tym co czytam. Muszę jeszcze ten wykaz uzupełnić o cykle, które chcę dopiero zacząć czytać. Za często zdarzało mi się zacząć jakąś serię od kolejnego tomu a nie od początku (ekstremalnym przypadkiem jest cykl Arystokratka - zaczęłam go czytać od ostatniego tomu:-) ).
W najbliższych dniach muszę uzupełnić wspomniany wyżej artykuł o serie, które dopiero chcę zacząć. Natomiast tutaj znajdziecie listę książek, które chcę przeczytać ponownie. :) Z kolei w tym artykule znajdziecie listę pojedynczych książek (nie serii), które chcę przeczytać. Oczywiście wszystkie te artykuły postaram się w miarę na bieżąco aktualizować. :)
Nie wiem, czy zauważyliście, ale na bocznym pasku nie ma już postępu w czytaniu. Jakoś tak wychodziło, że nie nadążałam z jego aktualizacją na czas.  Założyłam za to konto na Lubimy Czytać. Tu możecie sprawdzić co aktualnie czytam, a co już przeczytałam. Choć nadal czasami mam opóźnienia w aktualizacji. :) 

sobota, 5 maja 2018

Moje ulubione dodatki do obiadu :) i przepis na kolejną surówkę

Cześć

U mnie w domu bardzo często na obiad jest jakaś zupa. Jeśli jednak akurat na obiad mamy mięso (smażone, duszone itd.) z kartoflami, obowiązkowo musi być też jakiś dodatek. Zimą najczęściej przynosimy z piwnicy jakiś słoik z przetworami (ogórki, grzyby, buraczki itd.). Czasami na stole pojawia się jakaś surówka. Latem natomiast często dodatkiem do obiadu są sezonowe warzywa: ogórki, fasolka szparagowa, kapusta lub kalafior z bułką tartą... i oczywiście surówki.
Choć sezon ogórkowy dopiero przed nami, ja już nie potrafiłam oprzeć się pięknej pogodzie i kupiłam ogórki sałatkowe, z których powstała oczywiście mizeria. Czyli chyba mój ulubiony dodatek do obiadu. :) Przepis na mizerię znajdziecie tutaj.



Bardzo lubię też duszoną marchewkę (aż się prosi napisać marchewkę z groszkiem, ale za groszkiem to raczej nie przepadam - z wyjątkiem tego świeżego prosto ze strączka :)). Właśnie sobie uświadomiłam, że dawno nie było u mnie takiej marchewki, więc może zrobię ją jutro. Zawsze robiłam ją z kupnego słoika, a tym razem może sama pokroję w kostkę i ugotuję marchew. :)
Lubię też różnego typu surówki. Najczęściej robię surówki z kapusty, np. według poniższego przepisu.

Surówka z białej kapusty II

Przygotuj miski (w tym jedną dużą), nóż i deskę do krojenia, tarkę o dużych oczkach, łyżkę.
Przygotuj składniki:
  • ½ średniej wielkości kapusty,
  • 3-4 marchewki,
  • 1 małą cebulę,
  • 4 -5 łyżek jogurtu greckiego lub gęstego jogurtu naturalnego,
  • 1 łyżkę majonezu,
  • sok z cytryny,
  • cukier,
  • sól,
  • pieprz.
Kapustę dość drobno poszatkuj. Cebulę obierz i drobno posiekaj. Marchew obierz, umyj i zetrzyj na tarce. Pokrojoną kapustę przełóż do większej miski. Do kapusty dodaj pozostałe składniki surówki, tj. cebulę, marchew, jogurt i majonez. Całość dokładnie wymieszaj, dopraw do smaku sokiem z cytryny, cukrem, solą oraz pieprzem i ponownie dobrze wymieszaj.

środa, 2 maja 2018

Powrót po dłuższej przerwie... oby na dobre :)

Cześć

Kwiecień minął mi nie wiem jak i kiedy. I nawet nie było żadnego posta. :( Nie licząc oczywiście życzeń wielkanocnych. Jakoś nadal nie potrafię się zorganizować. Ale ostatnio coraz bardziej "wkręcam" się w Bullet Journal, więc może w końcu uda mi się zapanować nad własnym życiem i obowiązkami. Zapisałam się nawet na newslettery Pani Swojego Czasu i Kasi z worqshop.pl. Pewnie mój własny Bullet Journal zobaczycie dopiero w nowym roku lub pod koniec obecnego. Jesienią zeszłego roku dostałam zeszytowy kalendarz na 2018 r., więc do końca roku będę z niego korzystać. Do końca roku będę pewnie też korzystała z dodatkowego (zwykłego, szkolnego) zeszytu do testowania różnych układów i tworzenia list / kolekcji. Część rzeczy będzie powielona w wersji elektronicznej (i część tych rzeczy pewnie zobaczycie tu na blogu lub na stronie).
Zakupy książkowe też w tym miesiącu były trochę mniejsze. Nie kupiłam kolejnych tomów Mistrzów Polskiej Fantastyki, ponieważ nie lubię dzielenia książek na dwa osobne tomy oraz pomijania książek z cyklu (tak jak w przypadku serii Magdaleny Kozak o przygodach Vespera - w kolekcji jest tylko jeden, pierwszy tom z czterech). Kupiłam za to dwa pierwsze tomy (sprzedawane razem) Klasyki kryminału: "Studium w szkarłacie" Arthura Conana Doyle'a i "Sokół maltański" Dashiella Hammetta. 
Kilka książek dosłałam na Wielkanoc: całą trylogię Elżbiety Cherezińskiej Odrodzone królestwo: "Koronę śniegu i krwi", "Niewidzialną koronę" i "Płomienną koronę", drugi tom cyklu W kręgach władzy Remigiusza Mroza "Większość bezwzględną" oraz "Nieśmiertelnego" Elisa Puricelli Guerra i "Zmowę milczenia" Katarzyny Pisarzewskiej (drugi tom cyklu Gosztów.
Nie zmieniło to jednak faktu, że kwiecień minął mi nie wiem jak i kiedy. Jakoś zabrakło mi czasu blogowanie, gotowanie czy czytanie w takim stopniu jakbym chciała. 
P.S. Zdjęcia postaram się wstawić jutro lub w najbliższych dniach. :)

niedziela, 1 kwietnia 2018

Życzenia

Cześć

Zdrowych, pogodnych i radosnych
Świąt Zmartwychwstania Pańskiego.
Niech te dni obfitują w wielkanocne pyszności
Oraz
Miłe chwile spędzone w gronie najbliższych

środa, 21 marca 2018

Roladki z szynki w galarecie

Cześć

Dziś pierwszy dzień wiosny i dzień wagarowicza w jednym. Szkoda, że wiosna jak na razie tylko w kalendarzu. Choć dzisiejszy dzień był słoneczny, to ranek był częściowo biały - miejscami leżał śnieg. Do Wielkanocy zostało trochę ponad tydzień. Dziś będzie więc kolejny przepis na danie, które można podać na Wielkanocne śniadanie. Jajka uwielbiam w każdej postaci. Tak jak galarety. Do tej pory jajka w galarecie jadłam zazwyczaj kupne. Raz próbowałam przygotować je w domu, ale mi nie wyszły. Ostatnio przygotowałam roladki z szynki z jajkiem w środku. W smaku bardzo przypominały jajka w galarecie, które tak często kupowałam.
Przygotowując te roladki inspirowałam się przepisem z bloga Uwielbiam gotować.

Roladki z szynki w galarecie

Przygotuj garnek, półmisek, łyżkę, łyżeczkę, szklankę, miski, nóż i deskę do krojenia, ewentualnie wagę kuchenną.
Przygotuj składniki:
  • 10 plastrów szynki (nie mogą być ani za cienkie ani za grube),
  • 2-3 jajka,
Nadzienie:
  • 150 g serka naturalnego homogenizowanego lub serka śniadaniowego w kubeczku (np. Almette, Turek),
  • 1 łyżkę majonezu,
  • 1 łyżkę jogurtu naturalnego,
  • 1 łyżeczkę chrzanu ze słoika (lub więcej, jeśli lubisz chrzan),
  • sól,
  • pieprz,
Galareta:
  • żelatynę,
  • 2 szklanki bulionu drobiowego (może być z kostki).
Jajka ugotuj na twardo. Obierz ze skorupek i pokrój na ćwiartki lub połówki Żelatynę namocz w niewielkiej ilości zimnej wody. Bulion zagotuj. Gdy rosół zacznie wrzeć, zestaw go z ognia i rozpuść w nim namoczoną żelatynę. W miseczce wymieszaj serek, majonez, jogurt i chrzan. Całość dopraw do smaku solą oraz pieprzem i ponownie dobrze wymieszaj. Tak przygotowane nadzienie rozsmaruj na szynce. Na brzegu każdego plastra połóż kawałek jajka i zwiń roladkę. Roladki ułóż na półmisku i zalej przestudzoną galaretką. Roladki wstaw do lodówki na kilka godzin, aby galaretka stężała.
Tak przygotowane roladki możesz udekorować np. ugotowaną marchewką.

niedziela, 18 marca 2018

Małe podsumowanie

Cześć

Ostatnio strasznie ciężko mi się zorganizować i na czas publikować nowe posty. Nawet na gotowanie mam już mniej czasu. A wszystko przez to, że wróciłam do pracy. Po roku przerwy wynikającej z tego nieszczęsnego złamania nogi. Parę wypróbowanych przepisów czeka na opracowanie. Ciężko mi się przestawić i zorganizować na tyle, aby regularnie publikować nowe przepisy.
Nawet nie wiem kiedy skończył się luty. Ba już połowa marca za nami. :) Miniony czas obfitował w różnego typu zakupy: królowały książki i gazetki / książki kucharskie. Zamówiłam w końcu także kwiaty i nasiona warzyw. Zamówienia miały przyjść w drugiej połowie marca. Ale jedno już przyszło w połowie zeszłego tygodnia. Więc czekam tylko na jedno zamówienie. :)












Wczoraj w Biedronce udało mi się kupić całą trylogię "Odrodzone Królestwo" Elżbiety Cherezińskiej. Żadna z tych książek nie jest wydaniem kieszonkowym. Nie mają co prawda twardej oprawy, ale i tak wyglądają pięknie. I ich niezaprzeczalnym atutem jest cena. Każda kosztowała niecałe 28,00 zł. Książki Cherezińskiej pokażę Wam później, ponieważ mają być prezentem na Wielkanoc. (Tak wiem, sama sobie kupiłam prezent na Wielkanoc, ale książki wolę kupować sama - jest mniejsze prawdopodobieństwo, że wybiorę taką, którą już mam).



środa, 21 lutego 2018

Muffinki z coca-colą

Cześć

Wielkanoc już coraz bliżej. A nie wyobrażam sobie tych świąt bez babek, babeczek... Ostatnio wypróbowałam przepis na muffinki z colą. Wyszły bardzo smaczne i wilgotne, chociaż cukier muscovado zwykłym białym. Oryginalną  na blogu Nasze Kuchenne Smaki.

Muffinki z coca-colą

Przygotuj miski, wagę kuchenną, miarkę kuchenną, łyżeczkę, metalową rózgę lub widelec, łyżeczkę, łyżkę, blachę do pieczenia babeczek, papierowe papilotki do muffinek, drewniany, zaostrzony patyczek lub wykałaczkę.
Przygotuj składniki:
  • 200 g mąki pszennej,
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia,
  • 4 płaskie łyżki kakao (ok. 60 ml),
  • 160 g ciemnego cukru muscovado,
  • 150 ml napoju gazowanego typu Coca,
  • 100 ml oleju słonecznikowego,
  • 2 jajka.
Jajka sparz. Blachę wyłóż papilotkami. W większej misce wymieszaj wszystkie sypkie składniki, czyli mąkę, kakao, proszek do pieczenia i cukier. Do drugiej miski wbij jajka i roztrzep je. Do roztrzepanych jajek dodaj pozostałe płynne składniki (tj. colę i olej) i całość dokładnie wymieszaj. Następnie połącz ze sobą suche i mokre składniki, mieszając tylko do momentu, kiedy wszystkie składniki się połączą. Ciastem napełnij do ¾ wysokości papilotki. Blachę wstaw do piekarnika nagrzanego do 200ºC i piecz przez mniej więcej 25 minut. Babeczki będą gotowe, kiedy wbity w nie patyczek nie będzie się obklejał ciastem.

środa, 14 lutego 2018

Najprostszy sos tatarski

Cześć

Dzisiaj przypadają Walentynki... oraz Popielec, czyli początek Wielkiego Postu. A to oznacza, że już niedługo Wielkanoc. :) Czas więc zacząć "testować" przepisy na Wielkanoc.
Dzisiaj będzie pierwszy z takich przepisów. Sos tatarski wyszedł przepyszny i w planach jest już przygotowanie jego kolejnej porcji. Jest też bardzo łatwy w przygotowaniu. Z całą pewnością będzie idealnym dodatkiem do wielkanocnego śniadania. Oryginalną wersję tego przepisu znajdziecie na Magazynu Kuchennego.

Najprostszy sos tatarski

Przygotuj nóż i deskę do krojenia, szklankę, miseczkę, słoik / słoiki lub inne zamykane pojemniki, sitko, łyżkę.
Przygotuj składniki (na 2 szklanki sosu):
  • 1 szklankę majonezu (najlepiej domowego),
  • 2 jajka na twardo,
  • ½ szklanki grzybów marynowanych (po pokrojeniu),
  • ½ szklanki korniszonów (po pokrojeniu),
  • sól,
  • biały pieprz.
Jajka ugotuj na twardo, obierz ze skorupek i odstaw do przestygnięcia. Grzyby i ogórki przełóż na sitko, aby obciekły. Wystudzone jajka oraz odsączone grzyby i ogórki drobno posiekaj.
Wszystkie składniki przełóż do miseczki i dobrze wymieszaj. Całość dopraw do smaku solą i pieprzem i ponownie wymieszaj. W razie potrzeby (gdy majonez a tym samym gotowy sos) będzie zbyt gęsty, dodaj do sosu odrobinę zalewy z ogórków lub grzybów.

wtorek, 13 lutego 2018

Skończona sukienka

Cześć

Dzisiaj będzie post trochę z innej beczki. Jakiś czas temu skończyłam dziergać sukienkę, a się jeszcze tym nie pochwaliłam. Zaczęłam też nowy "projekt" dziewiarski, tym razem jest to sweter dla mnie po raz kolejny ze strony Drops Design.
Skończona sukienka wygląda tak:



poniedziałek, 12 lutego 2018

Zupa ziemniaczana ze śmietaną

Cześć

Dzisiaj przychodzę do Was z przepisem na kolejną pyszną zupę. Zupę, która już na dobre wpisała się w moje menu. Choć ostatnio na moim blogu pojawiło się kilka moich "autorskich" przepisów, to tym razem tak nie będzie. Przynajmniej nie do końca. Poniższy przepis jest moją wersją przepisu, który znajdziecie w gazetce "Zupy na zimę" ("Gotuj z Lamarem nr 14") na stronie 9.

Zupa ziemniaczana ze śmietaną

Przygotuj nóż i deskę do krojenia, miski, garnek, łyżkę cedzakową, łyżkę.
Przygotuj składniki:
  • mięso wieprzowe (żeberka, kości, biodrówkę itp.),
  • 1 marchew,
  • 1 pietruszkę,
  • 3-4-centymetrowy kawałek białej części pora,
  • 4-5 ziemniaków,
  • mały kubek śmietany,
  • sól,
  • pieprz.
Marchew i pietruszkę obierz, umyj i pokrój w kostkę. Por dokładnie umyj i pokrój w cienkie półplasterki. Mięso umyj, przełóż do garnka, lekko posól, zalej wodą i zacznij gotować. Podczas gotowania zbieraj pojawiające się na wierzchu szumy. Kiedy mięso będzie już prawie całkowicie miękkie, do zupy dodaj pokrojone warzywa. W czasie gdy zupa będzie się dalej gotowała, obierz, umyj i pokrój w kostkę ziemniaki. Kartofle dodaj do zupy, którą dalej gotuj. Kiedy wszystkie warzywa będą już miękkie, do zupy dodaj śmietanę. Całość dopraw do smaku solą i pieprzem i ponownie zagotuj.

piątek, 9 lutego 2018

Klopsy w sosie pomidorowym

Cześć

Mielone zjem praktycznie w każdej postaci (o czym pewnie już nie jeden raz wspominałam). Ostatnio przygotowałam na obiad klopsiki w sosie pomidorowym, które wszystkim bardzo smakowały.

Klopsy w sosie pomidorowym

Przygotuj nóż i deskę do krojenia, maszynkę do mielenia mięsa, głęboką patelnię, miskę, miseczkę, łopatki do obracania kotletów, ewentualnie płaski talerz.
Przygotuj składniki: Klopsy:
  • 0,5 kg mięsa wieprzowego (np. łopatki),
  • 1 niedużą cebulę,
  • 1 czerstwą bułkę,
  • 1-2 jajka,
  • bułkę tarą,
  • sól,
  • pieprz,
  • mieloną słodką paprykę,
  • mąkę do obtoczenia,
  • ewentualnie mleko,
Sos:
  • 4-5 łyżki ketchupu,
  • 3-4-centymetrowy kawałek białej części pora,
  • 1 marchewkę,
  • sól,
  • pieprz,
  • cukier,
  • lubczyk,
  • ok. 1 l wody,
Dodatkowo:
  • olej lub masło do smażenia.
Marchew obierz, umyj i pokrój w cienkie talarki. Por oczyść, dobrze umyj i pokrój w półplasterki. Mięso umyj, osusz i ewentualnie usuń ścięgna i pozostałości krwi. Następnie mięso pokrój na mniejsze kawałki i zmiel w maszynce. Cebulę obierz i drobno posiekaj. Jajka sparz. Bułkę przełóż do miseczki, zalej przegotowaną wodą lub mlekiem.
Do zmielonego mięsa wbij jajko i dodaj posiekaną cebulę i namoczoną bułkę. Dosyp także tyle bułki tartej, aby mięso nabrało odpowiedniej konsystencji. Całość dopraw do smaku solą, pieprzem i mieloną papryką i dokładnie wyrób dłońmi. Jeśli jednak dodasz zbyt dużo bułki tartej i masa będzie zbyt twarda i zbita, wystarczy, że dolejesz do mielonego trochę przegotowanej wody i ponownie dobrze wymieszasz. Z mięsnej masy uformuj równej wielkości kulki. Każdego klopsa obtocz w mące.
Na patelni rozgrzej tłuszcz. Podsmaż na nim klopsy. Kiedy mięso z obu stron ładnie się przyrumieni, na patelnie wlej wodę. Do klopsów dodaj także marchewkę i pora oraz ketchup. Sos dopraw do smaku solą, pieprzem, lubczykiem i cukrem. Całość duś pod przykryciem do momentu, gdy mięso i marchewka zmiękną.
Tak przygotowane klopsy w sosie pomidorowym podawaj z ziemniakami i dowolną surówką.

środa, 7 lutego 2018

Naleśniki z jabłkami

Cześć

Są takie dni, kiedy nie chce mi się przygotowywać obiadu. Są też takie dni, kiedy mam ochotę na obiad na słodko. W takich chwilach najlepiej spisują się naleśniki. Raz że bardzo łatwo je zrobić, a dwa że chyba zawsze składniki na naleśniki mam w domu.
Naleśniki przygotowywała już moja babcia. Z dzieciństwa pamiętam naleśniki w kilku wersjach. Były i te zwykłe i te przekładane dżemem. Z dzieciństwa pamiętam też naleśniki z jabłkami. 

Naleśniki z jabłkami

Przygotuj miski, łyżkę, płaski talerz lub półmisek, chochlę, patelnię, metalową rózgę, szklankę, drewniane łopatki.
Przygotuj składniki:
  • 3 szklanki mąki,
  • 2,5 szklanki mleka,
  • 3 jajka,
  • 1 łyżkę cukru waniliowego,
  • 1 szczyptę soli,
  • 2-3 jabłka,
  • tłuszcz do posmarowania patelni, np. kawałek słoniny, olej.
Zacznij od przygotowania ciasta na naleśniki. Do miski przełóż wszystkie składniki, tj. mąkę, mleko, jajka, cukier oraz szczyptę soli, i dokładnie wymieszaj. Będzie gotowe, gdy stanie się jednolite, gładkie oraz nabierze konsystencji gęstej śmietany. Tak przygotowane ciasto odstaw na mniej więcej 30 minut. Po tym czasie ponownie je przemieszaj i w razie konieczności dodaj mleka bądź mąki.
Kiedy ciasto będzie „odpoczywało” zajmij się jabłkami. Owoce umyj, osusz i obierz. Usuń z nich także gniazda nasienne, a miąższ pokrój na plasterki. Jabłka przełóż do ciasta naleśnikowego i całość dobrze wymieszaj.
Patelnię rozgrzej i lekko natłuść, np. nabitym na widelec kawałkiem słoniny. Gorącą patelnię zdejmij z ognia, wyłóż na nią porcję ciasta, starając się, aby każdy z placków był podobnej wielkości. Patelnię postaw na powrót na ogniu i usmaż naleśniki z obu stron – będą gotowe, gdy z obu stron nabiorą ładnego złotego koloru. Postępuj tak do wykorzystania całego ciasta.
Tak przygotowane naleśniki możesz podać z dodatkiem cukru pudru lub bez dodatków.

poniedziałek, 5 lutego 2018

Kartoflanka mojej babci

Cześć

Dzisiaj przychodzę do Was z kolejnym przepisem na zupę. Zupy uwielbiam, zresztą wszyscy u mnie w domu lubią zupy. Czasami próbuję czegoś nowego (i chyba najczęściej właśnie takie przepisy na zupy pojawiają się tutaj na blogu), dużo częściej jednak korzystamy z mamą z przepisów mojej babci.
Dzisiaj właśnie będzie zupa według przepisu mojej babci.

Kartoflanka mojej babci

Przygotuj miski, garnek, nóż i deskę do krojenia, patelnię, łopatkę do mieszania.
Przygotuj składniki:
  • 4-5 kartofli,
  • ½ pęczka natki pietruszki,
  • 3-4 kiełbasy, np. jarmarczne lub śląskie,
  • 1 małą cebulę,
  • 10-15 dag boczku,
  • 1-1,5 l wody,
  • sól,
  • pieprz.
Cebulę obierz z łupinek i pokrój w piórka. Natkę umyj i osusz. Ziemniaki obierz, umyj i pokrój w kostkę. Kartofle przełóż do garnka i dodaj do nich natkę. Całość zalej wodą, lekko posól i zacznij gotować na średnim ogniu. Po mniej więcej 15 minutach do garnka włóż kiełbasę. W czasie gdy zupa będzie się już gotowała, pokrój boczek w niezbyt duże plasterki. Boczek podsmaż na patelni. Gdy wytopi się z niego tłuszcz, na patelnię wrzuć cebulę. Całość smaż, mieszając, do chwili kiedy boczek ładnie się przyrumieni a cebula zeszkli. Kiedy ziemniaki będą już miękkie, do zupy dodaj podsmażony boczek wraz z cebulą. Gotową zupę dopraw do smaku solą i pieprzem.
Tak przygotowaną zupę możesz podawać także z dodatkiem zacierki.

niedziela, 4 lutego 2018

Surówka z pora, marchewki i jabłka

Cześć

Po paru dniach przedwiośnia z powrotem do Bydgoszczy wróciła zima. Znowu padał śnieg. Całe szczęście sam się dość szybko roztapiał. :) W taką pogodę najlepsza jest dodatkowa porcja witamin. Idealnie więc sprawdzi się pyszna, domowa surówka. Ja ostatnio postanowiłam wypróbować nową surówkę. Tym razem bez kapusty. Oryginalną wersję tego przepisu znajdziecie na blogu Iwony.
Surówka wyszła bardzo smaczna. Dodałam trochę więcej śmietany, ponieważ w domu wolimy bardzie wilgotne surówki.

Surówka z pora, marchewki i jabłka

Przygotuj miskę, nóż i deskę do krojenia, ręczniki papierowe, tarkę o grubych oczkach, łyżkę, łyżeczkę.
Przygotuj składniki:
  • białą i jasnozieloną część z 1 pora,
  • 1 marchewkę,
  • 1 jabłko,
  • 3 łyżki śmietany 18%,
  • 1 łyżeczkę cukru,
  • 1 łyżeczkę soku z cytryny,
  • sól,
  • pieprz.
Z pora zdejmij wierzchnie liście. Przetnij go wzdłuż na pół, dokładnie umyj pod bieżącą wodą i osusz. Każdą z połówek pora pokrój na bardzo cienkie plasterki. Marchew obierz, umyj i zetrzyj na tarce. Jabłko umyj, obierz, przekrój je na ćwiartki i usuń gniazdo nasienne. Każdą cząstkę jabłka zetrzyj na tarce. Pora, marchew i jabłko przełóż do miski. Całość dopraw do smaku solą, pieprzem i sokiem cytrynowym i dokładnie wymieszaj. Na końcu do surówki dodaj śmietanę, ponownie dobrze wymieszaj i wstaw na mniej więcej 1 godzinę do lodówki.

czwartek, 1 lutego 2018

Podsumowanie stycznia 2018

Cześć

I już mamy pierwszy luty. Styczeń tak bardzo szybko minął. Nawet nie wiem kiedy. Do Bydgoszczy na kilka dni zawitała zima, ale już zawitało przedwiośnie, a chwilami nawet wiosna. :)
Ta wiosna w powietrzu zmobilizowała mnie do pomyślenia o ogrodzie. Przejrzałam wszystkie siewy kwiatów i warzyw. Pomału zbieram się także do zamówienia brakujących. Jedno zamówienie mam prawie przygotowane, drugie muszę przygotować i tylko zostanie nacisnąć "Złóż zamówienie", zapłacić i czekać na przesyłkę. Ale to na spokojnie, już w lutym.
Ostatnie dni stycznia spędziłam w kuchni. Parę potraw już obfotografowałam, czyli w najbliższych dniach możecie spodziewać się kilku postów z przepisami właśnie. Może nie zawsze będą to wyszukane dania, ale dobry obiad lub deser nie musi taki być. Te niby banalnie proste potrawy też są pyszne. :)
Styczeń dla mnie był także miesiącem książkowym. Do tej pory przeczyłam:
  1. Cassandra Clare "Miasto zagubionych dusz",
  2. Simon Beckett "Zapisane w kościach",
  3. Simon Beckett "Chemia śmierci",
  4. Remigiusz Mróz "Przewieszenie",
  5. Cassandra Clare "Miasto niebiańskiego ognia".
Parę książek kupiłam. Przede wszystkim dwa pierwsze tomy nowej serii "Mistrzowie Polskiej Fantastyki", czyli dwa pierwsze tomy "Pana Lodowego Ogrodu" autorstwa Jarosława Grzędowicza. Oprócz tego kupiłam jedną książkę z mojego ukochanego cyklu o Oddzie Thomasie, czyli "Interludium Odda", którego autorem jest Dean Koontz. Kupiłam też "Biały ogień", autorami której są Douglas Preston i Lincoln Child. Akurat o autorach ostatniej z kupionych książek nic nie wiem, ale od czasu do czasu warto sięgnąć po jakieś nowe nazwisko. :)

Do pierwszego tomu wspomnianej powyżej serii "Mistrzowie polskiej fantastyki" dołączona była także ulotka oraz zakładka z ilustracją, jak wyglądać będzie na półce cała kolekcja (grzbiety książek). Cała ta seria zapowiada się bardzo ciekawie, szkoda tylko że z serii o Nocarzu / Wampirze z ABW autorstwa Magdaleny Kozak jest tylko jeden tom (pierwszy pod tytułem "Nocarz"), a w zeszłym roku wydano 4 tom tej serii.
Oczywiście byłam też w mojej osiedlowej bibliotece i wypożyczyłam kolejne 5 książek (właściwie 4, bo jedną książkę "przedłużyłam" - chodzi o "Krąg" Bernarda Minier, ponieważ jest to drugi tom serii, a pierwszy dopiero teraz wypożyczyłam). Mój plan czytelniczy na najbliższe parę tygodni wygląda następująco:
  1. Bernard Minier "Bielszy odcień śmierci"
  2. Bernard Minier "Krąg"
  3. Remigiusz Mróz "Rewizja"
  4. Simon Beckett "Szepty zmarłych"
Wypożyczyłam też "Miasto niebiańskiego ognia" Cassandry Clare, ale tę książkę już przeczytałam.

Wróciłam też do porzuconej (niestety) gdzieś pod koniec lata lub na początku jesieni sukienki dla mojej uroczej małej sąsiadki. (Całe szczęście nie zdążyła jeszcze wyrosnąć, bo to jeszcze mały szkrab, a sukienkę robię trochę większą). Zostało mi już tylko skończenie dziergania jednego rękawa oraz zszycie i wszycie rękawów.