piątek, 20 września 2013

O wszystkim i o niczym

Cześć
W końcu się udało. Wróciłam i to chyba na dobre... nie, nigdzie nie wyjeżdżałam, ale miałam przymusowy urlop od komputera, a właściwie od Internetu. Najpierw uciekła mi sieć, a jak Pan Informatyk wszystko ponaprawia nie opłacało się komputera podłączać, bo remont (trochę za dużo słowo, ot zwykłe malowanie) był prawie skończony i komputer za dzień, dwa i tak miał wrócić na swoje stare, stałe miejsce. Oczywiści w pierwszej kolejności wysprzątane zostało miejsce pod komputer i sprzęt już podłączony. Choć właściwie nie cały, gdyż drukarka i skaner nadal czekają na swoją kolej. Ale sieć działa i pisać i publikować już można.:) Choć niestety jutro mnie czeka dalszy ciąg sprzątania...
Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Tę przymusową przerwę wykorzystałam pracowicie. Frustrację własną nie mocą i złośliwością rzeczy martwych, czytaj sprzętu, wyładowywałam w kuchni. Wypróbowałam przepis na brzoskwinie w żelu i na kapelusze pieczarek przygotowane w zalewie do ryb (przepis na tę przekąskę niedługo się pojawi). Skorzystałam także ze sprawdzonych, niekiedy wręcz babcinych, przepisów na jajecznicę z grzybami, rybki w occie i ser smażony z kminkiem. Te ostatni jest w trakcie przygotowywania, ponieważ musi się "zesmarkać". Może słowo niezbyt ładne, ale u mnie w domu zawsze się tak mówiło i mówi.
I nie pochwaliłam się jeszcze pierwszym w tym roku grzybobraniem. Parę grzybków (kilkanaście gąsek, dwa podgrzybki i jednego pięknego borowika) się znalazło w pobliskim lesie. Oczywiście się zgapiłam i nie uwieczniłam na zdjęciu efektów grzybobrania.:(

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza