poniedziałek, 19 czerwca 2017

Dzisiaj bez tytułu

Cześć

Jestem już po kolejnej wizycie u ortopedy. W końcu lekarz miał dla mnie dobre wiadomości. Noga w końcu zaczęła się zrastać. Kolejne zwolnienie dostałam do 1 sierpnia i jest to prawdopodobnie ostatnie zwolnienie, bo noga do tego czasu powinna się już całkowicie zrosnąć. Kolejną dobrą wiadomością jest to, że mogę zrezygnować albo z kuli albo z buta ortopedycznego (albo chodzę z kulą ale bez buta, albo chodzę w bucie ale bez kuli). To mi w dużym stopniu ułatwi życie. :)
Nasz nowy domownik (młody piesek) nadal nie ma tak do końca nadanego imienia. Na początku, zanim jeszcze do nas trafi (dużo wcześniej wiedzieliśmy jak wygląda) było powiedziane, że będzie Łatek. Ale jak się zjawił, razem z mamą zaczęłyśmy się zastanawiać, czy to imię do niego pasuje. Pojawiła się też kolejna propozycja imienia - Uszatek (od klapniętego jednego uszka). Mały ma niespożytą energię: wynosi buty (całe szczęście ich nie gryzie, tylko wynosi - niekiedy tak, że trzeba chodzić i szukać obuwia), ma wilczy apetyt i czasami nie daje żyć starszemu (i to dużo starszemu) psu. Starsza suczka ma już przeszło 15 lat, więc nie ma ochoty na zabawy z Młodym.
Młody wygląda tak (jego przednie łapki nie są tak brudne jak wyglądają - młody ma takie łatki na łapkach):

A to jest nasz starszy pies:
Mamy też dochodzącego kota "na etacie". Jest to jeden z żyjących na w półdziko dachowców, który pewnego dnia się zjawił, a gdy został nakarmiony, zaczął coraz częściej przychodzić. Obecnie trzyma się naszego podwórka i nie przychodzi już tylko na jedzenie. :)

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza