niedziela, 2 lipca 2017

Surówki, szaszłyki i sweterek

Cześć

Za mną bardzo pracowity weekend. Praktycznie od piątku siedziałam w kuchni i szykowałam różne pyszności. Napracowałam się jak ta głupia, a dzisiaj się okazało, że na darmo. Zapowiedzieli się goście, którzy nawet nie zadzwonili, żeby nie czekać na nich z obiadem, bo zakupy w galerii handlowej są dla nich ważniejsze. Dostałam nauczkę. Następnym razem ugoszczeni zostaną kawą i ciastem lub wafelkami / cukierkami. Ostatni raz się tak napracowałam i wykosztowałam. I jeszcze muszę pocieszać mamę, bo jej się zrobiło przykro, że rodzina może się tak zachować.
Z drugiej strony była to okazja na przyszykowanie różnych pyszności, które niestety będziemy chyba jadły przez najbliższy miesiąc. Oprócz tradycyjnych kotletów schabowych i mielonych (przepis na mielone znajdziecie tu i tu) zaczęłam wypróbowywać opublikowane wcześniej przepisy - zrobiłam 




Te ostatnie były trochę oszukane, bo robiłam je na patelni grillowej a nie na grillu. Zamieniłam także czerwoną paprykę na cebulę. Wszystko wyszło bardzo smaczne. Jutro mnie jeszcze czeka krojenia sałatki z niezjedzonych kartofli.
A co oprócz gotowania i tych moich małych żali? Sweterek jest już prawie skończony, zostały jeszcze do przyszycia guziki i kieszenie, które muszę najpierw wydziergać. (Zdjęcie sweterka będzie następnym razem). Pierwszy tom przygód Borewicza już przeczytałam i czytam kolejny.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza