piątek, 9 listopada 2018

Recenzja #1: Pan Mercedes

Cześć

Tak, wiem, że znowu długo mnie nie było. I niestety nie mogę zagwarantować, że kolejne posty będą się pojawiały częściej i bardziej regularnie. Niestety sytuacja rodzinna bardzo mi się posypała. Moja mama poważnie się rozchorowała. Po miesięcznym (prawie co do godziny) pobycie w szpitalu wróciła już do domu, ale czeka ją dalsze, długie leczenie. Oprócz chorej mamy, mam też w domu prawie leżącego dziadka z zaawansowanym alzheimerem. Więc mam co robić. Zrozumieją to przede wszystkim osoby, które miały bliższy kontakt z chorymi na alzheimera. Wiem z obserwacji własnej (i to wcale nie dalekiej) rodziny, że żadne relacje i opowieść nie są wstanie w pełni do nich dotrzeć (czasami mam wrażenie, że myślą, że z mamą wyolbrzymiamy). Mogę być tylko wdzięczna za wyrozumiałą i w ogóle super szefową. I za naprawdę wspaniałych sąsiadów. Na nich, w przeciwieństwie do rodziny, zawsze mogę liczyć. :)
Ale dziś przychodzę do Was z kolejnym postem. Tym razem będzie to recenzja. :)
"Pan Mercedes" to druga książka Stephena Kinga jaką czytałam. Pierwszą był Outsider. Dopiero po fakcie dowiedziałam się, że przed "Outsiderem" należałoby najpierw przeczytać trylogię Pana Mercedesa. Ta odwrócona kolejność trochę popsuła mi oczekiwanie na wielki finał, ponieważ w Outsiderze King zawarł kilka nawiązań właśnie do tej trylogii. W "Outsiderze" pojawia się też Holly (i odegra dość istotną rolę w zakończeniu).
Może część z Was trochę rozśmieszę tym, co powiem (napiszę), ale trudno. Na to, że Pan Mercedes jest książką, do której nawiązuje "Outsider", wpadłam dopiero po przeczytaniu iluś tam stron, a dokładniej w momencie, gdy detektyw (emerytowany) K. (od Kermit) William Hodges wyciągnął z kieszeni happy slappera.


"Pana Mercedesa" czytałam za pośrednictwem Legimi.  Z biblioteki miejskiej dostałam dwie następne części tej trylogii (być może pierwszej części po prostu w mojej dzielnicowej bibliotece nie ma - nie wiem, nie sprawdzałam tego). Skorzystałam więc z tego, że mam dostęp do Legimi w pakiecie bibliotecznym (dostęp do większości książek opłaca biblioteka).
"Pan Mercedes" bardzo mi się podobał (chociaż chyba trochę mniej niż wspomniany wcześniej Outsider). Dobrze mi się czytało tę książkę. Jej dużym atutem są bohaterowie: bardzo różnorodni i ze swoimi problemami. Wg lubimyczytac.pl i serwisu wikipedia.org jest to kryminał. Mi to jednak trochę nie pasuje. Kryminały kojarzą mi się przede wszystkim z poszukiwaniem mordercy (np. w książkach Agathy Christie). A tutaj dość szybko dowiadujemy się, kto jest tym złym. Z drugiej strony fajne jest to, że King oddał też głos psychopatycznemu mordercy i dzięki temu poznajemy historię także z jego perspektywy. I jeszcze ten wyścig z czasem i ta gra "drużyny dobra" z tytułowym Panem Mercedesem. Dla mnie ta książka to połączenie thrillera i powieści detektywistycznej (będącej podgatunkiem kryminału). Ale też ekspertem w dziedzinie literatury nie jestem i mogę się mylić. Zwłaszcza jak dwa portale (a zwłaszcza Lubimy Czytać) twierdzą co innego.
Po lekturze "Outsidera" miałam nadzieję / po cichu liczyłam na jakieś elementy nadprzyrodzone, niewytłumaczalne. Niestety pod tym względem się zawiodłam. Było natomiast dużo psychologii. I "pojedynek" Billa z Panem Mercedesem. Komu pierwszemu puszczą nerwy i popełni błąd.
Fizycznie książki nie miałam w ręku, więc nie mogę przytoczyć opisu z tylnej okładki. Przytoczę za to opis z Legimi:
"Debiut Stephena Kinga w gatunku kryminału detektywistycznego hardboiled.  Tuż przed świtem, w spokojnym miasteczku, setki zdesperowanych, bezrobotnych ludzi stoi w kolejce na targi pracy. Nagle, bez ostrzeżenia, samotny kierowca w kradzionym Mercedesie wpada w tłum. Zabija osiem osób, rani piętnaście. Ucieka z miejsca wypadku. Brady, nazywający sam siebie „sprafcą”, pokochał dotyk śmierci pod kołami Mercedesa i chce poczuć go ponownie. Kolejna misja Brady’ego, jeśli się powiedzie, zabije tysiące osób. Tylko emerytowany detektyw Bill Hodges wraz z dwójką sprzymierzeńców może zatrzymać mordercę, zanim ten uderzy ponownie. Kto kryje się pod pseudonimem Pan Mercedes i jak go odnaleźć?"1
Mogę potwierdzić, że powyższy opis dość dobrze oddaje to, czego można się spodziewać po tej książce. Kto kryje się pod pseudonimem Pan Mercedes i ile osób zabije po wydarzeniach przed halą, w której miały odbywać się targi pracy, musicie dowiedzieć się sami. 😄
1 Legimi (09.11.2018)

P.S. W związku z moją sytuacją rodzinną, o której wspomniałam na samym początku, w serwisie i na blogu pojawią się pewne zmiany. Ale o tym "powiem" więcej w kolejnym poście.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza